Sunday, 17 November 2013

11th November - The Independence Day

Although we weren't here at Poland on the particular day, we couldn't miss to mention the Polish Independence Day, what takes place in the calendar at 11th November. Of course it is an official public holiday and a day-off, and all around cities people are gathering for celebrations (and sometimes demonstrations too). 

source: http://blogs.transparent.com/polish/
Origin of the day is 11th November 1918, that day after 123 years the 3-parts-divided Poland regained its independence, before that it was in Austrian, Russian and German hands. The Polish Military Organization’s secret departments' including demobilized soldiers and legionnaires disarmed the Germans in Warsaw and more other Polish towns. The Government appointed Józef Pilsudski as chief commander over the Polish forces and 3 days later the complete control was in his hands - he formed the new centralized government which published its most important key measures on 21th Nov, for example they called new parlamentary elections, made up agricultural reforms and introduced more favorable conditions for workers.

The day was announced as national holiday in 1937, but from 1939 till '89 it was removed as an official celebration day, and it was restored after communism.

source: http://webnews.textalk.com/young-diplomats/poland-independence-day-11-11-2007
On this day of course we could see Polish flags at many places, not only on buildings, but on public transportation vehicles too. At Warsaw the celebration is at several places, including the Pilsudski's square, where at the tomb of the Unknown Soldier they do an official change of guards accompanied by the government officials. On every day basis the change of guards is just a routine that is a normal picture of Warsaw (the guards change every hour or so).

According to what I read, unfortunately the day is also a good occasion for various political groups to divide that nation even more during marches and events that usually take place during that day. This year, the radical right-side took pretty much attention by burning the flowered rainbow what stands at Plac Zbawiciela (the Saviour Square) that is taken by them as a symbol of lesgay movements. Breaking street-parked cars' glasses, throwing petards and pieces of pavement while fighting with the police. Also this year they attacked the Russian embassy and people with different views. The reaction to such behavior we witnessed yesterday at Nowy Swiat Street, where there was an event demonstrating against radicals. Meanwhile during the last few days there was a United Nation's climate conference taking place at Warsaw. Around 10 000 visitors arrived from 200 countries, so obviously these people had to be scared sometimes, seeing what was happening.

But anyway, our Hungarian friends were reporting appreciations about the commemoration at the Unknown Soldier's tomb and the gatherings, what they saw at Warsaw downtown. Good for them that they were somewhere else than the radical folks during the day.

November 11 - A függetlenség napja

Bár mi épp nem tartózkodtunk most itthon, nem mulaszthatjuk el a lengyel Függetlenség napjának megemlítését, ami november 11-én foglal helyet a naptárban. Természetesen munkaszüneti nap, és városszerte gyűlnek össze az emberek ünnepségeken (és olykor tüntetéseken is). 

source: http://blogs.transparent.com/polish/
Az ünnep eredete 1918 november 11, amikoris 123 év után, miután osztrák, orosz és német kezekben volt a 3 részre szakadt terület, Lengyelország visszanyerte függetlenségét. A Lengyel Katonai Szervezet titkos csoportjai, köztük leszerelt katonák és légiósok Varsóban és több lengyel városban lefegyverezték a németeket. A kormány Józef Pilsudski-t nevezte ki főparancsnoknak a lengyel erők fölött, és 3 nap múlva teljes irányítás volt a kezében - megalapította az új központi kormányt, ami november 21-én tette közzé a legfontosabb intézkedéseit, például új parlamenti választásokat írtak ki, mezőgazdasági reformokat hoztak létre és kedvezőbb feltételeket teremtettek a munkások számára.

1937-ben nyilvánították nemzeti ünneppé, de 1939-89-ig eltörölték, majd a rendszerváltás után lett belőle ismét ünnepnap.

source: http://webnews.textalk.com/young-diplomats/poland-independence-day-11-11-2007
Ezen a napon természetesen rengeteg helyen láthatunk errefelé lengyel zászlókat, nemcsak épületeken, hanem járműveken is. Varsóban szintén jópár helyen, köztük a Pilsudski téren is zajlik az ünnep, ahol az Ismeretlen Katona sírjánál őrségváltást is tartanak, ahol egyúttal hivatalos személyek is részt vesznek az ünnepségen.
Egyébként az őrségváltás napi rutin Varsó városképének a része -  azt hiszem, óránként zajlik, de ennyi időt még nem töltöttem el a téren :)

Olvasottak alapján sajnos a különböző politikai csoportok számára is alkalmas az ünnep, hogy megossza az embereket: az idén a radikális szélsőjobb - jelképek felgyújtásával (pl. virágból készült szivárvány a Zbawiciela (Megváltó) téren - amit ők a melegek jelképeként deklarálnak), utcán parkoló autók üvegeinek betörésével és petárdákkal hívta fel magára a figyelmet a rendőrséggel küzdve, továbbá az Orosz Nagykövetséget és más nézeteket valló embereket is megtámadtak, amire reakcióként tegnap tanúi lehettünk a Nowy Swiat utcán felvonuló ellentüntető tömegnek, akik a radikálisok nézetei és módszerei ellen tiltakoztak - mindeközben az ENSZ klímaügyi konferenciája zajlik Varsóban, amire kb. kétszáz országból érkezett tízezer küldött, akik érthető módon figyelhették ijedten a héten, mi történik. Nem mennék bele a részletekbe, az Index ezt viszonylag kimerítően megtette már, ha valakit érdekel.

Itt élő magyar barátaink viszont lelkesedéssel számoltak be az Ismeretlen Katona sírjánál tartott megemlékezésről és a felvonulásokról, amiket Varsó belvárosában láttak - szerencse, hogy ők elkerülték a fentebbi eseményeket.

Saturday, 16 November 2013

Krótki przewodnik po zachowaniach Polaków

Kim są, jak się zachowują, w czym są podobni, a w czym zupełnie inni? Dziś spróbujemy zajrzeć w polską duszę. Oczywiście moje doświadczenia są jeszcze mocno ograniczone i subiektywne, lecz pozwólcie, że przedstawię to, co udało mi się zaobserwować do tej pory. Polacy są: 

Picture by Yana from DeviantartPrzyjacielscyz pewnością w stosunku do nas – Węgrów. Nie tylko historia naszych krajów jest w wielu miejscach ściśle ze sobą powiązana (wspólni władcy, współpraca podczas wojen – nawet pomimo rozkazów!), lecz także ludzie - dzięki przyjaźni, która z czasem złączyła nas tak mocno, że jesteśmy w stanie ją poczuć, nawet gdy spotykamy się po raz pierwszy.  
Polacy chętnie też pomagają zagranicznym turystom, zwłaszcza jeżeli mówią po angielsku.

img source: The Guardian, photo: Czarek Sokolowski/APDumni: często narzekają na porządki w swoim kraju, lecz mają silne poczucie tożsamości narodowej. Są dumni z tego, kim są i tak być powinno, biorąc pod uwagę, że kilkakrotnie starano się wymazać Polskę z mapy świata, i choć spadło na nich przez to wiele nieszczęść – przetrwali. Dla przykładu: po drugiej wojnie światowej odbudowali swoją stolicę, Warszawę, której budynki były w 90% zmiecione z powierzchni ziemi.
Ale, z powodu dumy, mimo upływu lat, starsi ludzie nie są w stanie zapomnieć krzywd i udręczenia, których doznali w czasie wojen.

Image source: Time TopicsPracowici i skrzętnijeżeli zdarzy się wam odwiedzić Warszawę, prędzej czy później z pewnością natraficie na plac budowy. Czasem ma się wrażenie, że aż ich korci, żeby cały czas coś odnawiać, poprawiać i naprawiać. Dzielnice, które na Węgrzech uchodzą za zbiorowiska szarych bloków, w Polsce wydają się bardziej przestronne, kolorowe i zadbane. Budynki są podobne, lecz tutaj wyglądają znacznie lepiej dzięki remontom. No i nie znajdziecie śmieci na ulicach! I mówię o tym z przekonaniem, bo miałam okazję zwiedzić przynajmniej sześć polskich miast.

Mają mocne głowy: cóż, są prawie ludem północy, więc naprawdę potrafią wypić pokaźną ilość alkoholu, przede wszystkim piwa i wódki. Są również znakomitymi producentami tych napojów – wódka nie pochodzi z Rosji, tu znajduje się jej ojczyzna. Z własnego doświadczenia powiem, że nie powinniście przegapić okazji skosztowania wódki, jeżeli wybieracie się tu, a zwłaszcza Żubrówki (którą można też pić zmieszaną w sokiem jabłkowym – wtedy nazywają ją szarlotką!). W niektórych miejscach, w ramach przystawki, serwowana jest wódka ze śledziem.
Niestety, o piwie nie powiem zbyt wiele, bo nie przepadam za nim, ale mój kochany powtarza, że Polska ma dobre piwa, zaś na Węgrzech lepiej pić wino, bo dobre piwo na Węgrzech to biały kruk.


Nie należy też zapominać o 80-procentowych  nalewkach domowej roboty. Nie znam dokładnie przepisu, ale słyszałam, że można je robić praktycznie ze wszystkiego. I z mojego doświadczenia wynika, że nalewki mogą być bardzo podstępne…

Pomysłowisą kreatywni i obrotni w takich dziedzinach jak biznes i tym podobnych. Nędza lat osiemdziesiątych, kiedy półki sklepowe świeciły pustkami, nauczyła ich jak radzić sobie z brakiem, dzięki pomysłowości.

img source: Sherdog.comPełni pasji i głośniPomimo tego, że język polski jest jednym z języków słowiańskich, jego intonacja przypomina mi bardziej język hiszpański. W słowach akcent przypada na przedostatnią głoskę, co przydaje śródziemnomorskiego uroku słowu mówionemu. Miałam okazję przysłuchać się przynajmniej kilku słowiańskim językom, lecz w porównaniu z językiem polskim wydawały mi się dosyć monotonne.
Moi przyjaciele, którzy przeprowadzili się do krajów, gdzie podstawowym językiem jest angielski, twierdzą, że Polacy w tych krajach zachowują się głośniej niż gdzie indziej.

Tak na marginesie: są niesłychanie wdzięczni, jeżeli podejmiesz się trudu nauki ich języka i starasz się porozumieć z nimi. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby taka rozmowa odbyła się bez uśmiechów na twarzach – zarówno mojej jak i ich.


A wracając jeszcze do bycia głośnym – byłam całkiem zaskoczona, gdy Łukasz powiedział mi, gdy spacerowaliśmy nocą po budapesztańskich ulicach, że pod wpływem alkoholu zachowują się bardziej agresywnie niż inni, częściej też zdarzają się wtedy sprzeczki.

Tradycjonaliści i katolicy: No dobrze: w praktyce, tak jak w większości krajów, to określenie bardziej pasuje do starszych pokoleń, w przypadku młodszych pokoleń nie jest to już takie oczywiste. Wierzący i praktykujący katolicy biorą udział w Mszy co niedzielę, w dni uroczyste, a nawet w dni nie podyktowane specjalną uroczystością. Tradycyjnie wszystkie rodziny w czasie świąt Wielkiej Nocy udają się do kościoła ze święconką. Trudno jest też nie wziąć pod uwagę wpływu, który na Polaków wywarł Jan Paweł II. W większości polskich miast znajdziecie ulicę nazwaną jego imieniem.

I krótki ogląd cech fizycznych:

img source: Ebay
Będę kusić mężczyzn, mówiąc, że znajdą tu dużo pięknych dziewczyn. Zaś polscy faceci są na ogół przystojni, uprzejmi (nie tak rzadko można się spotkać ze zwyczajem całowania kobiet w rękę przez mężczyzn przy powitaniu). Za to ci, których irytują zniewieściali, delikatni faceci, ucieszą się, słysząc, że rzadko spotyka się tu maminsynków.

Odcień skóry Polaków, jak widać na zdjęciu, jest raczej jasny, rumiany, czym przypominają raczej narody z północy (wielokrotnie mi mówiono, że odcień mojej cery jest podobny do cery przeciętnego Polaka, więc choć raz nie wybijam się w towarzystwie bladym odcieniem cery).


Nietolerancja laktozy zdarza się u Polaków tylko w 15%, może są bardziej odporni dzięki wytwarzanej tutaj niespotykanej ilości pysznych produktów pochodzenia mlecznego :)

Podsumowując: są inteligentni, kreatywni czarujący, w ich kulturze można odnaleźć wpływy zarówno wschodnioeuropejskie jak i zachodnioeuropejskie. Lata komunizmu odbiły na nich swoje piętno, lecz dzięki pracowitości nadrabiają zaległości, zwłaszcza gospodarcze. Nie pozwalają tez sobie na użalanie się nad sobą w związku z trudną przeszłością. To prawdziwi ocaleńcy.

Wednesday, 6 November 2013

"Colors of Poland" - A nice video

A few months ago I found this video, it is presenting very well (in my opinion) in 11 minutes, what important numbers the country has, the way of thinking, the attitude, habits and it is introducing Polish cuisine as well. 

English speaking, South Park-styled animation, but because it's very well-illustrated, it is easily understandable for anyone, who may not speak in English. Some Poles were complaining to the narrator's  English accent, and the fact, that this is trying to be a marketing-video... I think, the point is first, that it is easy to understand, and the second thing, that everyone needs a small marketing, especially those, who are talented, but are not having enough self-confidence ;)

 

"Lengyelország színei" - egy kedves kis video

Jópár hónapja akadtam rá erre a kis videora, ami bő 11 percben - szerintem - abszolút jól bemutatja nagy vonalakban az itteni számokat, hozzáállást, szokásokat és ételeket. 

Angol nyelvű, South Park stílusú animáció, de nagyon jól szemléltet, így könnyen érthető bárki számára. Egyes lengyelek az angol kiejtésre panaszkodtak, illetve arra, hogy marketing-video... Szerintem az előbbinél az a lényeg, hogy érthető legyen, az utóbbiról pedig annyit, hogy mindenkinek kell egy kis marketing, főleg azoknak, akik tehetségesek, és nem bíznak eléggé saját magukban ;)

 

Tuesday, 5 November 2013

1 listopada w Polsce

Rok temu miałam możliwość przyglądania się obchodom Dnia Wszystkich Świętych w Polsce i już wtedy niektóre tradycje związane z tym dniem były dla mnie zastanawiające. W tym roku 1 listopada również spędziłam w Polsce, w Warszawie, odwiedzając razem z Łukaszem, jego mamą i siostrą 4 cmentarze, by okazać szacunek bliskim zmarłym. 

Kopaliński, żył 100 lat
W kulturze węgierskiej również zwyczajem jest nawiedzanie grobów o tej porze roku, więc  przyjrzyjmy się czym różnią się te zwyczaje w Polsce. 

Polacy odnoszą się z szacunkiem do swoich tradycji, są narodem głęboko odczuwającym, a większość z nich jest również wierzącymi katolikami. W dniu 1 listopada i w dni przyległe, okolice cmentarzy zostają wyłączone z ruchu dla transportu prywatnego (zaparkowanie samochodu w okolicy jest praktycznie niemożliwe), za to uruchomione zostają dodatkowe linie autobusowe i tramwajowe kursujące pomiędzy cmentarzami, których oznaczenia zaczynają się na „C” (jak cmentarz). W pobliżu bram cmentarnych przewijają się tłumy, a także ustawiają się stragany sprzedające kwiaty, wiązanki, znicze oraz tradycyjne przekąski, takie jak słodkie, nawleczone na sznurek obwarzanki czy tradycyjne warszawskie cukierki zwane Pańską Skórką.

Uznanie w moich oczach zyskały przede wszystkim drobne ciepłe gesty, które zaobserwowałam tego dnia.

- Siostra Łukasza wręczyła mi zapalony znicz, gdy mijaliśmy groby żołnierzy poległych w czasie obrony Warszawy w 1939 i powiedziała, bym postawiła go na dowolnym grobie. Wybrałam anonimowy grób, stojący pomiędzy grobami z imionami wypisanymi na tabliczkach.
- Dzień poświęcony jest nie tylko na odwiedzanie grobów krewnych, ale też tych, którzy są dla ciebie ważni, nawet jeżeli nie miałeś okazji poznać ich osobiście. Razem z mamą Łukasza szukaliśmy grobu sławnej polskiej aktorki Ireny Kwiatkowskiej. Niestety nie udało nam się i musieliśmy zrezygnować, lecz zatrzymaliśmy się przy grobach takich poetów jak Staff czy Tuwim, by zapalić znicze i w ten sposób wyrazić nasz szacunek. Zauważyłam też, że zwyczajem jest sprzątanie i zapalanie zniczy na zaniedbanych grobach, których nikt nie odwiedza.
- Jest to dzień w którym okazuje się szacunek zmarłym osobom znanym i szanowanym.

Polski szacunek
Groby poetów, filozofów, aktorów a nawet sportowców otoczone były zniczami, a jeszcze nie było południa. Najbardziej wzruszyły mnie groby żołnierzy, bohaterów wojennych, ofiar wojen, Powstania Warszawskiego. Miałam już okazję zapoznać się bliżej z historią związaną z wydarzeniami wojennymi, i cóż… naród musi być twardy jak kamień, żeby przetrwać tyle zawieruch i wyjść z tego z uniesioną głową. Trudno opisać ciepło, które mnie napełnia, gdy myślę o tych wszystkich ludziach, starszych i młodszych, którzy tego dnia zapalali znicze pamiętając o tych, których żadną miarą nie mieli szansy poznać. I fantastycznie jest coś takiego zobaczyć!

Wieczorem, nad wszystkimi cmentarzami widać piękną kopułę światła, powstałą od płomieni palących się zniczy, a my ponownie udaliśmy się na ulicę Powązkowską (gdzie znajduje się najstarszy i najsławniejszy cmentarz) i tam odkryliśmy, że wielu zagranicznych turystów przyjechało tak samo jak my, by oglądać ten widok, a na lewo i prawo można było usłyszeć język angielski i francuski.

Było czymś niesłychanie wzruszającym zobaczyć tyle szacunku i pokory i zadziwiające jest poczuć, że nawet jeżeli nie mam wspólnych korzeni z ludźmi pochowanymi tu, to jednak… czuję, że w jakiś sposób stali mi się bliscy!

Historia blogu w skrócie

Zdarzyło to się w 2000 roku… Trzech interesujących i zabawnych chłopaków odwiedziło nas w Budapeszcie. Mój były partner zaprzyjaźnił się z nimi na starym interfejsie IRC. Przybyli prosto z Warszawy po podróży, która trwała 10 godzin koleją. Rozmawiali między sobą w języku, który brzmiał niesamowicie, po angielsku – w tyle o ile zrozumiały sposób (podczas, gdy mój angielski był fatalny). Jednak pomimo odmienności naszych języków – biła od nich otwartość i serdeczność, z którą nigdy wcześniej się nie spotkałam.


Głównym powodem ich przyjazdu był odbywający się w tym czasie zjazd o tematyce komputerowo-programistycznej (w którym my także mieliśmy uczestniczyć), lecz chcieli też trochę czasu przeznaczyć na zwiedzanie. Przyjemnie spędziliśmy razem czas, widać było ich zainteresowanie, a także fakt, że Budapeszt bardzo im się spodobał. Pod koniec pobytu serdecznie zapraszali nas do siebie, mówiąc o Polsce z niespotykaną miłością, a także zaoferowali, że kupią dla nas bilety lotnicze (co było, jak na tamte czasy, bardzo hojną propozycją, biorąc pod uwagę, że nie było tanich linii lotniczych kursujących między naszymi krajami, oraz, że nie zarabiali też dużo, ledwo co ukończywszy studia).

Zaprzyjaźniliśmy się przez ten tydzień i żegnaliśmy się mocnymi uściskami. I to było moje pierwsze doświadczenie z Polakami. Przedtem nie wiedziałam o nich prawie nic.

Odwiedzili nas jeszcze w następnym roku, a potem nastąpiła dziesięcioletnia przerwa, przeplatana korespondencją. Nasze życia pozmieniały się, a do obiecanej wizyty w Polsce nie doszło. Z naszej pięcioosobowej grupy jedynie ja i Łukasz (jeden z naszych przyjaciół z Polski) utrzymywaliśmy ze sobą kontakt. W 2011 roku postanowił ponownie odwiedzić Budapeszt. Czterodniowa wizyta, przy okazji kolejnego zjazdu. Tym razem zobowiązał mnie do złożenia obietnicy, że w kolejnym roku faktycznie przyjadę do Polski.

I tak, po jedenastu latach od naszego pierwszego spotkania, umówiliśmy się na tygodniową wizytę w Polsce, którą Łukasz dokładnie rozplanował i pokazał mi Warszawę, Gdańsk, Kraków i Łódź. Zaskoczył mnie porządek i piękno tych miast – sławnych monumentów – a także fakt, że nie przypominały miejsc, o których opowiadali w 2000 roku. W międzyczasie ich kraj się bardzo rozwinął.

W czasie tej wycieczki miałam dziwne wrażenie, że jest to pierwsze miejsce, poza Węgrami, w którym czuję się jak u siebie. Przenigdy nie planowałam opuszczać Budapesztu. Po ośmiu latach kochałam to miasto równie mocno, jak wtedy, gdy ledwo się sprowadziłam, ze wszystkimi jego zaletami i wadami – a raczej mimo ich. Nigdy też nie byłam obieżyświatem, i choć zwiedziłam kilka miejsc uznanych za „miejsca, w których niesamowicie jest żyć”, nigdy nie czułam się w nich na miejscu.

Przez ten tydzień zorientowaliśmy się, razem z Łukaszem, jak wiele mamy ze sobą wspólnego i, że stajemy się sobie bliscy. Po dwóch tygodniach ponownie przyjechał do mnie, zgodnie z obietnicą, i niektóre rzeczy stały się nie do uniknięcia. Od Października 2012 jesteśmy razem. Później, zważając na wszystkie za i przeciw, zdecydowałam się przeprowadzić do Łukasza do Warszawy (w marcu). Co jeszcze później okazało się słuszną decyzją, gdyż od czerwca jesteśmy zaręczeni.

I tak po kliku miesiącach tutaj, prawie członek polskiej rodziny, poznaję tę uroczą, choć mało znaną kulturę i język, i dochodzę do wniosku, że warto by było opisać moje doświadczenia i podzielić się nimi – z tymi, którzy albo nic o kulturze polskiej nie wiedzą, czy z tymi, którzy planują się tu wybrać. A także dlatego, że nie ma aż tak wielu stron poświeconych temu tematowi. A o kulturze naszego siostrzanego narodu warto pisać.

Zapraszam zatem na wspólną wyprawę, gwarantuję, że będzie to równie przyjemne, jak czytanie o popularnych miejscach wypraw, takich jak Londyn czy Paryż!